Wypalenie zawodowe – jak sobie z nim radzić

06/08/19

„nienawidzę swojej roboty” – kierownik 28 lat

„szef mnie wykończy” – pracownica 46 lat

„któregoś dnia wyjdę i nie wrócę” – brygadzista 38 lat

„wracam z pracy i wypijam lampkę wina” – pracownik 55 lat

„na myśl o pracy robi mi się nie dobrze” – pracownik 34 lata

„nie mogę się doczekać emerytury – pieprznę tym wszystkim i odejdę” – kierownik zmiany 62 lata

Z tego typu komunikatami spotykam się coraz częściej podczas pracy na salach szkoleniowych lub sesjach coachingowych. Zjawisko jest dość niepokojące ze względu na jego narastanie.

Coraz więcej pracowników ma dość swojej pracy. Mają coraz bardziej utrudnione relacje z przełożonymi. Coraz częściej podczas sesji pojawia się pomysł ze strony klienta, żeby zmienić pracę. Jeżeli pracownik długo utrzymuje się w stanie, w którym dochodzi do wyczerpania zasobów fizycznych, psychicznych i emocjonalnych najczęściej kończy się to wypaleniem zawodowym. 

Głównymi objawami takiego stanu są:

  • brak chęci działania,
  • wyczerpanie,
  • zmęczenie,
  • spadek kreatywności,
  • huśtawki nastrojów,
  • zmęczenie.

Gdybym miał podać główne czynniki mające wpływ na wypalenie zawodowe, o których mówią uczestnicy podczas szkoleń i klienci w trakcie sesji coachingowych to bym wymienił:

  • przepracowanie/nadmierne obowiązki – menedżerowie, specjaliści niosą na barkach olbrzymią odpowiedzialność za powierzone zadania, które systematycznie są zwiększane poprzez  w głównej mierze osłabienie zespołów (rotacja, niskie kompetencje nowych pracowników), jak również procesy optymalizacyjne, które zwiększają ilość zadań, które są na nich nakładane przy utrzymaniu celów na tym samym poziomie lub wyższym,
  • nieuczciwe warunki wynagrodzenia – tu mam na myśli poczucie, że wynagrodzenie jest nieadekwatne do wykonywanych obowiązków. Punktem odniesienia są wypłaty innych pracowników, jak również porównanie do innych firm. Drugim aspektem jest niestabilny system wynagrodzeń gdzie pracownicy nigdy do końca nie wiedzą jakie są zasady wynagradzania, ponieważ są one trudne do wyliczenia,
  • nieuzasadnione obłożenie nadmiernymi obowiązkami –  w głównej mierze mamy do czynienia z zjawiskiem kiedy podział obowiązków pomiędzy pracownikami jest nierówno rozłożony w stosunku do wynagrodzeń. Dość częstym zjawiskiem są sytuacje kiedy nowy pracownik zarabia tyle samo, co ten, który pracuje już dłuższy okres czasu. Są przypadki firm, gdzie nowy pracownik startuje z wyższej stawki,
  • nadgodziny – stanowi to pewną plagę w firmach produkcyjnych. Wolne soboty stają się atutem przetargowym przy poszukiwaniu pracowników do pracy. Standardem jest jedna sobota pracująca, choć większość mi znanych firm preferuje minimum dwie,
  • poczucie, że jestem kiepskim pracownikiem – brak realizacji zadań, ciągła krytyka ze strony przełożonych dość mocno wzmacnia takie poczucie u pracowników a zwłaszcza u tych, którzy budują swoją ocenę w oparciu o opinie innych,
  • brak rozwoju/brak nowych wyzwań – wszystko jest stabilne, przewidywalne. Dotyczy to również porażki, którą pracownik doświadcza. Jeżeli jest cały czas źle i nie ma perspektywy na zmianę,
  • niezdrowe relacje z przełożonym/środowiskiem pracy – brak poczucia bycia części zespołu, zrozumienia i wsparcia ze strony przełożonego, długotrwałe sytuacje konfliktowe, odbieranie wszystkiego jako atak, brak wspólnego celu.

Tu pewnie można by zacząć narzekać na dysfunkcje firm i ich reprezentantów, którzy „powinni”. Z moimi uczestnikami/klientami pracuję nad tym, na co mają wpływ i na tym chciałbym się skupić w dalszej części artykułu.

Patrząc na powyższe czynniki wybrałbym trzy kierunki działań, które sumarycznie będą nas wspierać przed wypaleniem zawodowym.

  1. Zamiana porażki na sukces 

To jest jedno z podstawowych działań jakie realizuję podczas warsztatów i coachingów. Pracuje z uczestnikami nad prawidłowym postrzeganiem rzeczywistości, z którą ścierają się w organizacjach.

Dlaczego?

Jako ludzie funkcjonujemy na poziomie świadomym i podświadomym. Wszystko to co nas otacza oceniamy przez te dwa poziomy. W przypadku poziomu świadomego jest nam łatwo ponieważ mamy z nim bardzo dobry kontakt i wiemy jakie wewnętrzne komunikaty go budują. Gorzej jest z poziomem podświadomym, z którym mamy kontakt poprzez stany emocjonalne a nie komunikaty budujące je.

To jest jedno z podstawowych działań jakie realizuję podczas warsztatów i coachingów. Pracuje z uczestnikami nad prawidłowym postrzeganiem rzeczywistości, z którą ścierają się w organizacjach. Dlaczego? 

Jako ludzie funkcjonujemy na poziomie świadomym i podświadomym. Wszystko to co nas otacza oceniamy przez te dwa poziomy. W przypadku poziomu świadomego jest nam łatwo ponieważ mamy z nim bardzo dobry kontakt i wiemy, jakie wewnętrzne komunikaty go budują. Gorzej jest z poziomem podświadomym, z którym mamy kontakt poprzez stany emocjonalne a nie komunikaty budujące go.

Przykład: 

Idziemy do szefa na spotkanie w sprawie niezrealizowanego celu. Czujemy niepokój, ponieważ szef nas nie rozumie, wymaga niemożliwego, ma pretensje. Cel został nie zrealizowany z przyczyn od nas niezależnych. Na poziomie racjonalnym akceptujemy taką sytuację i mamy zgodę na brak realizacji postawionego zadania, ponieważ z naszej strony zostało wszystko dopełnione. 

To skąd ten lęk? 

Zaczyna mocno pracować podświadomość, która jest narzędziem bardzo użytecznym, ponieważ pozwala nam na bezmyślne funkcjonowanie typu jazda samochodem i rozmawianie przez zestaw głośnomówiący. Automatyzmy są mechanizmem bardzo przydatnym. Wszystkie nasze doświadczenia wrzucane są do jednego worka, mieszane i z nich pojawia się pewien schemat działania w  określonych sytuacjach. Jeżeli jedziesz do pracy i ta czynność jest powtarzalna, to po jakimś czasie ten odcinek drogi pokonujesz na poziomie podświadomym (nie myślisz o drodze). Jeżeli teraz nastąpi zmiana organizacji ruchu i jedziemy na poziomie podświadomym, to nie jest tak, że umysł tego nie widzi. Dostrzega zmianę i doskonale zdaje sobie z tego sprawę, lecz nie reaguje, ponieważ nie została taka sytuacja zautomatyzowana. Z tego powodu sporo osób po wypadku mówi „jechałem na pamięć”.

To samo mamy podczas naszej „wyprawy” do szefa. Z jednej strony umysł racjonalny mówi, że jesteśmy „OK” z drugiej czujemy lęk. Wypływa on z podświadomości, która robi swoje. Analizuje sytuację wg swojego schematu, który został zautomatyzowany. Automatyzmy to jest suma naszych doświadczeń z rodzicami, szkołą, środowiskiem, pracą. Niestety ich wadą jest to, że wielokrotnie ich działanie jest nieadekwatne do zaistniałej sytuacji. 

Czemu się tak dzieje?

Jeżeli na bieżąco nie sprawdzamy czy automatyzmy, które posiadamy są zasadne w danej sytuacji, to możemy doświadczać emocji, które w danym momencie nie powinny występować.

Przyjrzyjmy się pracownikowi, który idzie do szefa z informacją o nie zrealizowanym celu. Co tak na prawdę wywołuje w nim lęk. Najczęściej podczas sesji coachingowej lub na sali szkoleniowej słyszę następujące schematy myślowe uruchomione w danej sytuacji:

  • zostanę zwolniony,
  • będzie się czepiał,
  • będzie zadawał głupie pytania,
  • nie uwierzy mi,
  • będzie podważał moje kompetencje,
  • nie ufa mi,
  • powie „ma być zrobione” a ja nie wiem jak,
  • itd.

Jeżeli zasilamy się takimi przemyśleniami przed spotkaniem z przełożonym, to nie dziwmy się, że doświadczamy sytuacji lękowych.

Co z tym zrobić?

Sprawdźmy czy dana myśl jest prawdziwa.

  • zostanę zwolniony – czy to jest fakt? – nie, to jest tylko moje wyobrażenie, bo po co miałby to robić,
  • będzie się czepiał – czy to jest fakt? – nie, on sprawdza, czy dobrze rozumie sytuację,
  • będzie zadawał głupie pytania – czy to jest fakt? – nie, zadaje pytania, żeby zrozumieć daną sytuację,
  • nie uwierzy mi – czy to jest fakt? – nie, to, że szef patrzy z innej perspektywy nie świadczy o tym, że nie ufa,
  • będzie podważał moje kompetencje – czy to jest fakt? – nie, sprawdzanie czy zostały wykorzystane wszystkie możliwości, nie jest podważaniem moich kompetencji,
  • nie ufa mi – czy to jest fakt? – nie, interesowanie się pracą podwładnego nie świadczy o braku zaufania do niego,
  • powie „ma być zrobione” a ja nie wiem jak – czy to jest fakt? – nie, wiesz jak to zrobić w zakresie posiadanych kompetencji. Jeżeli szef wie, jak to zrobić, to niech pokaże. Jeśli nie potrafi tego zrobić, to jego zarzut jest bezpodstawny,
  • itd.

Po zadaniu pytania „czy to jest fakt?” uświadamiamy sobie absurd naszego myślenia. Teraz zaczynamy tworzyć nowe, zdrowe myślenie, które będzie nas wspierać. 

Tutaj warto wykonać jeszcze jeden zabieg. Jak zdefiniujemy nasz schemat myślowy, to również warto zadać sobie pytania: co daje Ci takie myślenie? Na ile on Ci służy?

  • zostanę zwolniony – co daje Ci takie myślenie? – wywołuje niepotrzebne napięcie, ogranicza mnie w działaniu, nie skupiam się na celu, tylko na konsekwencjach.

Jak sami Państwo widzicie, to od naszej interpretacji zależy, w jaki sposób będziemy postrzegać daną sytuację. Jest to przełomowa zmiana w sposobie widzenia naszego świata. Nie rozumiejąc źródła naszych emocji najczęściej przerzucamy odpowiedzialność na innych. Często słyszę: To on mnie stresuje! Patrząc na powyższe prawda jest taka, że: to JA się stresuję w  danej sytuacji. Co mi daje to stwierdzenie? Bardzo dużo, ponieważ teraz wiem, że mogę coś z tym zrobić. Że to, ode mnie zależy i mam na to wpływ. 

Zmiana sposobu myślenia nie jest szybka. Na rozpoczęcie procesu najczęściej wystarczy 5 sesji w okresie około dwóch miesięcy i jesteśmy wstanie ruszyć z nową jakość funkcjonowania w organizacji. Z praktyki powiem, że przy mocnym zaangażowaniu klienta całość trwa około dwóch lat. Czemu tak długo? Stary nawyk myśleniowy zastępujemy nowym. Wypracowanie silnego nowego schematu funkcjonowania w danej sytuacji wymaga konsekwentnego treningu. 

Czemu często wracamy do starych przyzwyczajeń? 

Ponieważ nie da się ich usunąć. Z tego powodu się mówi „czym skorupka nasiąknie za młodu tym na starość trąci”. Olbrzymia praca trzeba wykonać w utrwalaniu nowego systemu myślenia. Robi się to poprzez ciągłe powtarzanie zdrowego komunikatu typu „pytania ze strony szefa nie są po to, żebym się źle czuł, on zadaje pytania, które są mu potrzebne do wyrobienia sobie zdania na temat sytuacji”. Jeśli tego typu komunikat będziemy powtarzać regularnie, to stworzymy nowy nawyk myśleniowy, który będzie nam służył.

2. Dbałość o wypoczynek

Pewnie nic odkrywczego tu nie napiszę, że proporcja pomiędzy czasem pracy a wolnym szacuje się, że powinna wynosić 60/40. Pewnie wiele razy powtarzano, żeby uprawiać sport lub inne formy wypełniające wolny czas. 

Dlaczego? 

Głównym powodem jest przygotowywanie się do pracy w trudnych sytuacjach. Jak to działa:

  • odwrócenie uwagi od problemu – jeżeli skupiasz uwagę na problemie, to nadajesz mu ważność. Jeśli nadajesz mu ważność, to cały czas z nim jesteś. Jeśli cały czas z nim jesteś, to pod wpływem „jego uroku” ponosisz wszystkie z tym związane konsekwencje. Głównie nie dajesz organizmowi czasu na odpoczynek. Odwrócenie uwagi od problemu, poprzez mocne zaangażowanie się w jakąś czynność, skutkuje pomniejszeniem ważności problemu, który nas obciąża. Z trybu roboczego przełączamy się na tryb wypoczynkowy.  Czemu to działa? Ponieważ w ten sposób zapobiegamy eskalacji problemu. Jeśli przyjdę do firmy już podminowany, to z każdym kolejnym problemem coraz trudniej będzie mi sobie poradzić. Dlatego warto przyjść do pracy z dobrym ładunkiem pozytywnej energii, którą będziemy zużywać na problematyczne sytuacje w firmie. Po powrocie do domu fundujemy sobie coś ,co nas zajmie np. spacer z dziećmi, wizyta w klubie fitness i powinniśmy wrócić do normy (znów się naładować). Nie mówię, że w bardzo trudnych sytuacjach to jest antidotum ale patrząc na doświadczenia moich klientów, ci, którzy mają angażującą pasję, której się oddają, lepiej funkcjonują w trudnych sytuacjach. 
  • rozluźnienie – jednym z negatywów pracy w stresie jest bycie w ciągłym napięciu, które skutkuje zmęczeniem fizycznym. Osoby, które są w takim stanie często uskarżają się na różnego typu bóle. W sytuacjach ekstremalnych mogą pojawić się zakwasy. Uprawianie wszelkiej formy ruchu skutkuje rozluźnieniem mięśni, ponieważ nie ma zagrożenia, które wywołuje spięcie tzn. oczekiwanie na atak. Wszystko, co się nam dobrze kojarzy, daje luzowanie organizmu. Czytanie książek też jest świetną techniką, która odwraca uwagę od problemu i luzuje na poziomie mentalnym, lecz niestety nie rozładowuje napięcia fizycznego.

3. Budowanie postaw asertywnych – jednym z podstawowych szkoleń jakie warto sobie zafundować jest „Asertywność” i „Zarządzanie stresem”. Obecnie rynek szkoleniowy oferuje olbrzymią ilość różnych form rozwojowych w tych kierunkach.

Po co?

Jest to narzędzie do obrony przed przełożonymi, współpracownikami oraz podwładnymi. Jedną z przyczyn wypalenia zawodowego są niezdrowe relacje w pracy, które wynikają z tego, że nie potrafimy wyznaczać jasnych granic w obszarach funkcjonowania w organizacji (np. ilość zadań, formy komunikacji), a potem dbać o ich przestrzeganie. Często słyszę, że szef powinien wiedzieć, jakie konsekwencje niesie to, co w stosunku do mnie robi. To prawda, powinien, lecz rzadko spotykam się z przełożonymi, którzy są dobrze rozwinięci od strony komunikacji interpersonalnej, jak również inteligencji emocjonalnej. Tym bardziej dotyczy to pozostałej grupy osób, które nas otaczają. Jeżeli będziemy potrafili budować zdrowe relacje w zespole lub nie będziemy ulegać niezdrowym zachowaniom innych, to wypalenie zawodowe wynikające z tkwienia w niezdrowych relacjach nie będzie występować. Będziemy dostrzegać problem po drugiej stronie lecz nie będziemy za nim podążać. Jak to mawiam: „nie damy się wciągnąć w chorobę drugiej strony?” Praktyka pokazuje, że jeżeli środowisku pokażemy, jakie są nasze oczekiwania i jak je odbieramy, to w większości przypadków nie ma problemu z niezdrowymi relacjami. Nie każdy zaakceptuje nasze warunki funkcjonowania. Jedną z zasad, o której warto pamiętać jest zasada, że „gdy budujemy postawy asertywne, możemy zrobić coś, co spowoduje, że druga strona poczuje się pokrzywdzona”. Co może okazać nam poprzez swoje nie zadowolenie. Tutaj, zanim zaczniemy się oskarżać o spowodowanie cudzej krzywdy, warto zadać sobie pytanie: po co to robię? Gdy to pytanie zadaje rodzicom, którzy podejmują decyzję wywołującą sprzeciw u ich dzieci (płacz, tupanie, trzaskanie drzwiami) często słyszę odpowiedź: żeby sprawnie funkcjonowały jak będą dorosłe. W pracy mamy identyczną sytuację. Często mamy do czynienia z osobami rozwiniętymi fizycznie, lecz czy są odpowiednio rozwinięte w zakresie kompetencji społecznych? To zawsze warto sprawdzić.

Chciałbym Państwu zwrócić uwagę na jeszcze jedno niebezpieczeństwo naszej pracy, który sprzyja wypaleniu zawodowemu. Mam na myśli pracoholizm, który w skrajnej formie jest leczony w gabinecie u psychoterapeuty. Skrajnością nie będziemy się zajmować lecz warto zwrócić uwagę na objawy: 

  • uzależnienie od pracy,
  • zabieranie pracy do domu,
  • brak czasu dla rodziny i znajomych,
  • brak czasu na rekreację,
  • praca jest na pierwszym miejscu,
  • dążenie do perfekcji.

Wymieniłem tu główne czynniki. Oczywiście zdiagnozowanie pracoholizmu wymaga zdecydowanie głębszych badań. 

Podaje się wiele przyczyn pracoholizmu:

  • wychowanie dzieci przez rodziców typu stawianie zbyt wysokich wymagań w stosunku do ich możliwości,
  • ciągłym porównywaniem do innych (skutek uboczny  systemu szkolnictwa opartego na ocenach),
  • lęk przed oceną innych jeśli nie zaspokoimy ich oczekiwań,
  • potwierdzanie swojej wartości (zaniżona samoocena),
  • wpojone przez rodziców, że jeśli się robi więcej niż inni to wtedy jest się OK (tego typu postawy są premiowane przez rodziców),
  • lęk przed zwolnieniem z pracy – jak będę więcej pracował niż inni to szef mnie nie zwolni,
  • uciekanie od problemów (odwracanie uwagi od problemu),
  • wymówka od trudnych rozmów wynikająca z braku czasu,
  • strategia radzenia sobie ze stresem,
  • równoważenie niepowodzeń w życiu prywatnym poprzez sukcesy w sferze zawodowej.

Patrząc na korzyści płynące z pracoholizmu można by powiedzieć, że w wielu obszarach jest to sprzyjający mechanizm. Niestety, długofalowo są głównie negatywy: zmęczenie fizyczne i psychiczne, brak kreatywności, łatwość popadania w konflikty w pracy.

Jak nie popaść w szpony pracoholizmu? Trzeba dbać o balans pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. 

Jednym z ciekawszych ćwiczeń, które można wykonać jest „Koło Życia” (link do ćwiczenia http://tomaszpachol.pl/2018/06/28/kolo-zycia/), które pozwoli na przyjrzenie się jak wygląda obecna sytuacja w gospodarowaniu czasem.

Innym ćwiczeniem, które możemy wykonać jest przyjrzenie się, co dla siebie dziś zrobiliśmy. Jako kryterium przyjmujemy „sprawiło mi to przyjemność”. Jeśli pojawi się „musiałem”, „wreszcie”, „koniec” to znaczy, że zrealizowaliśmy jakieś zadanie a nie coś dla siebie. W obszarze „dla siebie” pojawiają się również działania bezcelowe typu siedzenie na skale i cieszenie się otaczającym widokiem. Bardzo ważne jest doświadczanie przyjemności. Jeśli ktoś zapomniał, jak to jest, to warto sobie przypomnieć dzieciństwo, kiedy beztrosko spędzaliśmy sobie czas na zabawach.

Przedstawiłem Państwu różnego typu narzędzia, które można wykorzystać do poprawienia komfortu pracy. Jest ich zdecydowanie więcej. Gdybym miał Państwa do czegoś zachęcić, to żeby nie dopuszczać do eskalacji zjawiska wypalenia zawodowego, tylko na bieżąco reagować na zjawiska sprzyjające jego powstawaniu.

Komentarze

  1. Maciej Pawlik pisze:

    Tomek, napisałeś bardzo ważny tekst. w dzisiejszych czasach ciągłego przyspieszania i wzrostu. Jeszcze parę lat temu mówiło się pół żartem pół serio, że ktoś łapie Burn out. Dzisiaj nikt się już z tego nie śmieje.

    1. admin pisze:

      Maciej, jest coraz większa świadomość pracowników na temat wypalenia zawodowego i jego konsekwencji. Obecny rynek pracy daje ludziom możliwość znalezienia firm gdzie dba się o dobre proporcje pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Z takimi oczekiwaniami coraz więcej młodych ludzi przychodzi na rozmowy rekrutacyjne. Firmy, które to dostrzegają i realizują zyskują przewagę na rynku pracy.

  2. Books My Love pisze:

    wypalenie zawodowe to bardzo trudny temat, trudno go w sobie rozpoznać i rozpocząć zmiany

    1. admin pisze:

      W artykule jest skierowanie do ćwiczenia „Koło życia”. Na start, żeby przyjrzeć się sobie jest dobre.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*